Tytuł zapewne nic Wam nie mówi, być może nawet niewielu z Was zdaje sobie z tego sprawę.
Otóż prawdą jest, że mieliśmy swoją jedną, jedyną płytę i to w jednym, jedynym egzemplarzu.
Ale! Dziwi Was pewnie, jak to możliwe, że nagle musimy tworzyć bit do naszego przedsięwzięcia?
Otóż... Na płycie, mieszczącej zaledwie 180 minut łącznie nie było melodyjek. Ogólnie podkładów.
Za podkłady służyło nam... Bicie własnego serducha, ewentualnie to, z jaką głośnością włączona była muzyka piętro wyżej.
Druga tytułowa "nieprawidłowość".
Jakim cudem zapomnieliśmy nagle tekstu, skoro mamy płytę?
Cóż.
Uznaliśmy w głównej czwórce, że nie ma co rozwlekać zespołu na ludzi, którzy bez przerwy kłócą się o byle co.
Dlatego od dzisiaj, a raczej wczoraj nasz zespół składa się z głównej, złotej, platynowej czy jakiej tam chcecie czwórki:
eM. - która potrafi tylko denerwować i jarać się winylami.
DJ'a Laski - który winyle, kasety, płyty, adaptery, mp4 i przede wszystkim dobrą muzykę ceni sobie nawet ponad smażone grzyby i pierogi babci.
DJ'a Evel - która mimo młodego wieku i dziwnego rozumowania w mózgu ma gorzej posprzątane niż niejeden z Was [czytelników]
Makaron -osoba pełna pozytywu, którym nawet Jaś Fasola się nie poszczyci.
i Honey - która jako wokalistka, beatboxerka ani DJ nie powraca, ale zostaje menagerką
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz